czwartek, 11 maja 2017

reaktywacja

Duże zmiany szykują się w moim życiu a więc i blog ulegnie niewielkiej modyfikacji. Pojawi się nowa zakładka o nazwie OZONOWANIE, będzie to coś czym już wkrótce będę chciał się zając zawodowo. Przedstawię zalety tego zabiegu i jego pozytywny wpływ na nasze otoczenie. Dla zainteresowanych ogrodem już wkrótce przedstawię jakie zmiany u nas zaszły, co udało się wyhodować, a co nie przetrzymało trudów pogody czy nie zbyt dobrych warunków glebowych jakie mam na posesji. Jesteśmy już po pełnej piątej zimie więc postaram się w paru słowach ująć zalety z posiadania pompy ciepła.
Zapraszam do lektury już wkrótce.

środa, 24 czerwca 2015

witam po przerwie

Wiosna nadeszła szybko i zakres wszelkich prac wokół domu nie pozwolił mi na zbyt częste zaglądanie na bloga ale jestem i nadrabiam.
Po kolei: graby które w marcu wymagały kontynuacji leczenia chyba udało się uratować są piękne szybko rosną i wyglądają na zdrowe- tak więc z pełną odpowiedzialnością polecam kurację którą zastosowałem na dowód pozytywnych efektów zamieszczam zdjęcia
Niestety mam także i złe wieści. Zwieńczeniem prac w ogrodzie miało być dosadzenie 30 szt Brabantów na ostatniej do obsadzenia części ogrodzenia. Zakupiliśmy drzewka na aukcji internetowej u wydawałoby się pewnego sprzedawcy- szkółkarza tak przynajmniej każe siebie nazywać. Pierwszym sygnałem do niepokoju był sposób zapłaty za towar - z góry- nigdy tego nie robię i zawsze płace przy odbiorze, nie wiem czemu uległem i zapłaciłem. Drugim sygnałem który niestety też zignorowałem wierząc w solidność sprzedawcy był sposób pakowania 30 szt roślin związanych sznurkiem zawiniętych w folię...... Niczym nie osłonięte niezabezpieczone korzenie. Drzewka zaraz po rozpakowaniu wsadziliśmy do pojemnika z wodą gdzie stały kilka godzin. Przygotowałem dołki zmieszałem grunt rodzimy i podłożem do iglaków i posadziłem obficie podlewając. Mam duże doświadczenie w sadzeniu Tui, wcześniej posadziłem ich 56 szt i pięknie rosną są soczysto zielone i niektóre dochodzą już do 180 cm wysokości. Po kilku dniach wieczornego podlewania zauważyłem niepokojące brązowienie poszczególnych gałęzi - niestety na praktycznie wszystkich drzewkach. Dziś po ponad miesiącu usilnego ratowania drzewka wyglądają mniej więcej tak:

Przy następnej okazji szerzej opiszę sprzedawcę i przykre relacje z nim ku przestrodze dla innych. Chciałbym jednocześnie pokreślić że rośliny w internecie kupuje od wielu lat i NIGDY nie miałem takich problemów ani ze sprzedawcą ani z roślinami.

piątek, 27 marca 2015

wiosna w ogrodzie

Witam po krótkiej przerwie, temperatury na zewnątrz na znacznym plusie co oznacza, ze coraz więcej czasu będę poświęcał temu co jest zaplanowane na bieżący rok, czyli zagospodarowaniu ostatniego kawałka działki oraz bieżącej pielęgnacji ogrodu. Na początek opisze swoją walkę z ponoć bardzo trudnym do poskromienia pasożytem jaki zagnieździł mi się na młodziutkim żywopłocie z grabów. Żyjątko nazywa się szpeciel lub bardziej precyzyjnie pordzewiacz grabowy.

Jego obecność objawia się zżółknieniem liści, oraz rdzawymi plamami, jest bardzo trudny do zwalczenia ale próbuję! Rośliny zostały jesienią dwukrotnie opryskanie preparatem polecanym w sklepie ogrodniczym
Karate Zeon
Wg. zaleceń fachowców kolejny oprysk należy wykonać dwukrotnie wiosną w odstępie 7 dni, gdy temperatura na zewnątrz osiągnie min. 10 st. Szkodnik budzi się wtedy z zimowego letargu i oprysk jest ponoć najbardziej skuteczny- zobaczymy
Dość wcześnie, bo już na początku marca obudziły się hortensje, obawiam się tylko czy nagła choćby chwilowa zmiana aury na minusową nie zniszczy tych pięknych krzewów, są u nas co prawda całkowicie osłonięte od wszelkich wiatrów, nie mniej jednak ryzyko istnieje.
Pięknie wzeszły inne wczesne kwiaty tulipany, narcyzy hiacynty- więcej zdjęć w zakładce ogród.

wtorek, 17 lutego 2015

rozliczenie energii za 2014 rok

W zakładce ogrzewanie przedstawiam ostateczne rozliczenie zużytej energii elektrycznej w naszym domku za rok 2014 średni miesięcznie wydaliśmy 293 zł- uważam że jest to świetny wynik.

czwartek, 12 lutego 2015

zrób to sam

Każdy z odrobiną zacięcia do majsterkowania ma szansę na zaoszczędzenie całkiem sporych kwot wykonując pewne rzeczy podczas budowy we własnym zakresie. Posłużę się tu swoim przykładem, od początku zaznaczając, że nie jestem budowlańcem, ale uwielbiam poszerzać swoja wiedzę w tym temacie.
Stan zero, ściany strop i dach pozostawiliśmy do wykonania firmie ograniczając się jedynie do pilnowania, a jak się potem okazało- do niedopilnowania tzw. „fachowców”. Jeśli chodzi o instalacje to warto mieć w rodzinie elektryka instalatora (ja mam brata) który zajął się rozmieszczeniem wszystkiego jak należy, ja natomiast wraz z ojcem wykonaliśmy wszelkie bruzdy, miejsca na puszki i inne bardziej „fizyczne” prace, licząc średnio ok 30 zł za tzw. punkt udało się w ten sposób zaoszczędzić ok 1800 zł- w skali całej budowy może i nie wiele, ale jak to mówią : na chodniku nie leży. Przy instalacjach wod- kan i ogrzewania nie wiele miałem do powiedzenia bo po prostu się na tym nie znam, jednak i tu udało się odrobinę urwać koszta samodzielnie rozkładając folie i styropian, przy cenie ok 4 zł/mkw zostało w kieszeni jakieś 450 zł.
Okna, tynki, wylewki zostawiliśmy fachowcom. Z prac jakie samodzielnie wykonaliśmy w domu było jeszcze gruntowanie wraz z malowaniem wszystkich pomieszczeń (ściany i sufity, a także gruntowanie wszystkich podłóg przed kładzeniem gresów), myślę że realny zysk za te prace to ponad 1500 zł. We własnym zakresie udało się zrobić ocieplenie strychu wraz z folią – fachowiec chciał za to 1300 zł, oraz wykonać tynki dekoracyjne w części komunikacyjnej budynku oraz w dwóch pokojach, koszt robocizny to ponad 3 tyś zł.
Samodzielnie zrobiliśmy także biały montaż w łazienkach wraz z całą armaturą, oraz instalację wraz z zabudową kominka.
Sumując wszystkie prace wykonane w domu we własnym zakresie udało nam się zaoszczędzić ponad 10 tyś zł.
Najwięcej pieniędzy zostało nam jednak w kieszeni przy pracach na zewnątrz budynku oraz w ogrodzie. Sporo środków można zaoszczędzić przy samodzielnym wykonaniu ogrodzenia, nasza działka z jednej strony ogrodzona była płotem sąsiadów pozostałe trzy boki grodziliśmy sami ok 95 mkw. Przed domem na długości 22m wykonaliśmy ogrodzenie murowane wraz z metaloplastyką. Część murowana jest obłożona łupkiem, furtka z instalacją domofonową, oraz brama przesuwna o szer 5.80m ustawiona na fundamencie 150x80x120 cm- także wykonanym samodzielnie. Pozostała część ogrodzenia wykonana jest z ocynkowanych paneli ogrodzeniowych, częściowo na wylanej podmurówce, a na najkrótszym boku na gotowych elementach systemowych. Firma szacująca koszt wykonania tego typu prac przed ich wykonaniem zażyczyła sobie blisko 10 tyś zł za samą robociznę- decyzja była jednoznaczna i natychmiastowa- robimy sami. Trwało to nieco dłużej z uwagi na prowadzenie prac głównie popołudniami i w soboty ale udało się posesja jest ogrodzona!!
Kolejną dużą inwestycją jaka udało się zrealizować tylko po kosztach materiałów była wiata
dwustanowiskowa wraz z altanką na narzędzia ogrodowe. Ceny wiat na rynku są bardzo różne i wahają się od 2,5 tyś za dość mierne konstrukcje drewniane, do nawet 20 tyś za konstrukcje metalowe czy aluminiowe. Nasza wiata jest konstrukcji betonowo- metalowej a o szczegółowych kosztach i sposobie wykonania piszę w zakładce porady. Samodzielne wykonanie wiaty wraz z altaną i podjazdem z płyt piaskowca to także kilkanaście tyś w kieszeni. Jak widać posiadając ograniczony budżet na budowę, a jednocześnie wkładając w inwestycję trochę własnej pracy jesteśmy w stanie naprawdę wydać sporo mniej pieniędzy. W naszym przypadku dzięki tym oszczędnościom udało się wygospodarować środki na inne potrzeby oraz przyjemności, szafy i zabudowa wnękowa, nowe meble dla córki czy..... wakacje w Chorwacji. Warto było poświęcić zimowe wieczory na zdobycie brakującej mi wiedzy oby potem z satysfakcją zamienić ją w praktykę. Nic nie daje takiej satysfakcji jak dobrze wykonana robota i szczery podziw ze strony sąsiadów. Dużymi krokami zbliża się wiosna, a więc zawijamy rękawy i do roboty :)

czwartek, 29 stycznia 2015

zanim zaczniesz

Planuj
         Co należy zrobić przed rozpoczęciem budowy? Planować, planować
i jeszcze raz ….myśleć. :)
To jedyny sposób na ograniczenie rozczarowań, piszę ograniczenie bo uniknąć ich całkowicie się nie da. Zacznijmy od działki, którą kupujemy często oczami,
a nie rozumem, odległość od drogi, mediów czy sąsiadów są naprawdę bardziej istotne od walorów estetycznych. Cóż z tego, że działka ładnie położona jak energia 300, a woda 500 m od niej. Koszt przyłączy może przyprawić nas o ból głowy.
       W niektórych ogłoszeniach o sprzedaży działek czytamy: media w granicy, to też warto zawczasu sprawdzić. Czasem media w granicy oznaczają :woda tuż obok ale....po drugiej stronie ulicy, a po drugiej stronie ulicy mieszka sąsiad, przed którego domem jest jedyna możliwość wpięcia się do sieci, mało tego - uf sąsiad zrobił sobie przed swoją posesją piękny trawnik który kosi, pielęgnuje i raczej nie w smak mu będzie wizyta koparki demolującej otoczenie tylko z tego powodu, że wam akurat zachciało się budować. 
To oczywiście wariant mega pesymistyczny, ale takie sytuacje się zdarzają więc warto na to zwrócić uwagę. 
       Nie będę opisywał swojej sytuacji, bo po pierwsze zakończyła się w miarę pozytywnie, a po drugie mieszkam sobie szczęśliwie i wszelkie zatargi z sąsiadami nie są nikomu potrzebne. 
      W każdym razie przyłącze wodne kosztowało trochę nerwów i pieniędzy.
W rejonie gdzie mieszkam materiały na wykonanie przyłącza daje firma wodociągowa (sieć przyłączeniowa pozostaje ich własnością), we własnym zakresie należy wykonać wykop (zgodnie z zaleceniami wodociągów oraz zgodnie z projektem), projekt przyłącza, a także w moim przypadku tzw. przepust pod drogą. Całe szczęście, 
że pozostałe media były faktycznie w granicy działki- prąd ok 20m od domu. a kanalizacja ok 4m.
      Jak już uporaliśmy się z działką i mediami, zaczynamy szukać projektu który będzie nam się podobał, spełniał nasze potrzeby, oraz da się go zrealizować na zakupionej przez nas działce.
Niektórzy robią odwrotnie czyli najpierw projekt potem działka- nie wiem czy to nie jest lepsze rozwiązanie, wiele w tym przypadku zależy od zasobności portfela. 

Mierz siły na zamiary
       Zarówno działkę jak i dom wybieraliśmy raczej pod kątem ekonomii i w myśl zasady „mierz siły na zamiary”- i dodam od siebie – „na potrzeby”.
Mamy działkę, mamy projekt, szukamy firmy (jeśli nie budujemy sami), która nam to wszystko wybuduje.      
     Pierwsza przestroga: NIGDY ale to NIGDY nie podpisujecie umowy z jedną firmą na całość wykonanych prac, my sugerując się podpowiedziami znajomych zrobiliśmy ten wielki błąd.
Kosztowało nas to masę nerwów, i nie przespanych nocy, na szczęście w porę zerwaliśmy umowę bo ilość partactwa, nieterminowość i bezczelność „szefa” przekraczały już granice przyzwoitości. Nie będę się rozpisywał o szczegółach, ale dobrze radzę: osobna umowa na każdy etap prac tzn: stan surowy, instalacje, ewentualnie wykończenie.
      Drugą przestrogą dotyczącą budowlańców jest ich wszechwiedza oraz doświadczenie- najlepszy slogan reklamowy jaki słyszałem to: „panie ja 20 lat u Niemca po budowach robiłem”. Budowlaniec to gatunek człowieka dość specyficzny, niby nas słucha a często i tak robi po swojemu.
     Trzecia przestroga- na każdym etapie prac patrzcie na ręce, zwalniajcie się z pracy na chwilę, lub jeśli to możliwe wyślijcie na budowę osobę zaufaną bo niektóre błędy są wręcz nieodwracalne. Rozwiązaniem tego problemu jest zatrudnienie tzw. niezależnego inspektora na wszej budowie- jednak ze względu na koszty często pomija się taką możliwość- powiem wprost my nie mieliśmy.
    Oczywiście mówienie że wszyscy budowlańcy są źli to bardzo duże uproszczenie i opinia krzywdząca tych naprawdę solidnych. Najbardziej bawił mnie moment jak jedna ekipa wychodziła, po czym wchodzili inni od czego innego i pierwsze co od nich słyszałem to: panie kto panu to tak spierdo...ł ?:).
      Z zakończeniem budowy udało nam się zmieścić w 14 miesiącach mimo naprawdę wielu przeciwności jakie spotykaliśmy. Pokrywając częściowo budowę domu z kredytu( takie było nasze założenie od początku), nie stać nas było aby przeciągać to w nieskończoność, ciężko normalnie żyć opłacając wynajęte mieszkanie w bloku oraz płacąc kredyt- dlatego czas budowy był dla nas bardzo istotny. Hasło „mierz siły na zamiary” powinno przyświecać każdemu budującemu nie tylko w trakcie budowy ale trzeba mieć je na uwadze podczas eksploatacji budynku. Budując dom powinniście unikać jak ognia materiałów z tzw. dolnej półki, zostawmy je tym wszystkim cwaniaczkom którzy budują, czy remontują z myślą o sprzedaży, my budujemy dla siebie. Układając pod tynkiem czy posadzką najtańszą chińszczyznę ( np. rurki od podłogówki, czy elektryka ), cieszymy się że przecież i tak tego nie widać to po co wydawać Bóg wie jakie pieniądze. Dobrze, ale co w przypadku „podtynkowej awarii” ???. Wydawanie nie małych pieniędzy na coś czego nie widać - boli, ale mnie nie stać na tandetę, dlatego dolne półki w hurtowniach omijałem szeroki łukiem. Tylko materiały znanych producentów o w miarę jak najlepszych parametrach.

Dom to luksus
      Być może dla kogoś kto wychował się w domu, lub ma odpowiednio zasobny portfel hasło powyżej nie robi wrażenia, ale dla nas – ludzi z bloku, ludzi z marzeniami, dom to prawdziwy luksus.
Luksus który łatwo zamienić w koszmar. Nikt o zdrowych zmysłach nie przyzna publicznie, że źle mu się mieszka w jego domu, wręcz przeciwnie zawsze usłyszycie tylko jedno – jest super.
     To nic że koszty ogrzewania są wysokie, to nic że kręgosłup siada od targania węgla i rąbania drewna na opał, to nic że w zimie siedzą opatuleni w kocach bo trzeba oszczędzać, to nic ze działka olbrzymia, a dzieci nie chcą pomagać, wreszcie to nic że dzieci poszły na swoje, a my siedzimy na 200m. Nikt się do tego nie przyzna.
     Nie budowaliśmy swojego domu ani dla znajomych ani dla sąsiadów- budowaliśmy go wyłącznie dla siebie, dla naszej 3 osobowej rodziny. Dlatego zamiast 200 mamy 115m, działka nie ma pół hektara tylko 8 arów, dlatego nie pale w piecu, a jedynie rekreacyjnie w kominku. Na temat ogrzewania odsyłam do zakładki temu poświęconej.
    Moje pojęcie luksusu bierze się z tego na co mnie stać, mam marmurowe schody- wyszło taniej niż drewniane, mam pompę ciepła- tylko minimalnie droższą od ogrzewania na „śmieciucha”, mam kominek, dwie łazienki, kawałek ogrodu, dwa psy...jest luksusowo :). Nie mam błyskotek w stylu światła czy żaluzje na pilota, nie mam AGD Miele, czy Geggenau, tylko Amica- daje rade więc po co przepłacać, to samo dotyczy ceramiki, czy armatury, uważam że Koło czy Deante spokojnie posłużą przez długi czas.
    W kategoriach luksusu traktuje także swoje zdrowie, nie wyobrażam sobie palenia w piecu, tej całej zabawy z zakupem, rozładunkiem, składowaniem i targaniem do kotłowni kilku ton węgla co roku. Jak mam wyciskać z siebie siódme poty to wole to robić na rowerze. Jeśli całe wasze dotychczasowe życie to mieszkanie w bloku i teraz nagle chcecie zamieszkać w domu w którym planujecie mieć klasyczne w Polsce ogrzewanie, to taka zmiana może być dla was niezłym szokiem. Nikogo nie mam zamiaru zniechęcać, ale naprawdę warto się na tym pochylić- czy podołacie i czy nie będzie tak, że przed znajomymi czy rodziną będziecie cedzić przez zęby i z raną na duszy- jest super.

piątek, 23 stycznia 2015

ogrodzenie

zapraszam do zakładki porady gdzie mam nadzieję w miarę obrazowo opisuje jak samodzielnie zrobić sobie ogrodzenie posesji